Niedziela, 26 Października 2014 Imieniny: Ewarysta, Lucyny, Lutosławy

Szukaj w portalu sochaczewianin.pl:
BITWA NAD BZURĄ
21-08-2011 08:22

Powiększ zdjęcieOpis historyczny oparty jest na podstawie książek Tadeusza Jurgi i Tadeusza Kutrzeby pt. Bitwa nad Bzurą oraz innych materiałów dzięki uprzejmości pana Jarosława Dąbrowy, któremu jednocześnie bardzo dziękuję. Archiwalne raporty i notatki wojskowe oraz bezpośrednie rozmowy z byłymi żołnierzami, którzy walczyli nad Bzurą, posłużyły różnym autorom publikacji do opisania bitwy nad Bzurą. Zależało mi na wychwyceniu epizodów akcji zaczepnej, które w miarę zwięźle pomogłyby wyłonić szkic największej z bitew w kampanii wrześniowej 1939 roku, bitwy której siła polskiego uderzenia zaskoczyła niemieckie dowództwo. Zaniepokojony kanclerz Niemiec Adolf Hitler przyleciał do Polski, w Polsce przebywał od 11 do 13 września, Generał Rundstedt osobiście zajął się sprawą naprawy złej sytuacji w 8 Armii Grupy Południe. Niemcy pewni łatwego zwycięstwa doznali dotkliwe straty, plan niemiecki "Fall Weiss" musiał ulec zmianie. W pierwszej fazie bitwy nad Bzurą, 30 niemiecka Dywizja Piechoty pod dowództwem Gen Kurta von Braisena w składzie 8 Armii generała Blaskowitza, została rozbita, resztki dywizji piechoty wycofały się kilkanaście kilometrów na południe i wzmocniły 17 Dywizją Piechoty. Początkowy sukces Polaków nie przyszedł łatwo. Polacy w zaciętych walkach musieli walczyć o każdy kawałek ziemi. Niemcy walczyli zażarcie o opanowany już teren. Niełatwo przyszło pokonanie Polski.
Jan L. Janicki
Nim doszło do bitwy nad Bzurą
23 Sierpnia 1939 r. Senat Wolnego Miasta Gdańska odrzucił międzynarodową kontrolę czyniąc z Gdańska niezależne państwo. W mieście było coraz więcej żołnierzy niemieckich, a przez centrum ciągnęły transporty z ciężkim sprzętem. Nastąpiły coraz liczniejsze manifestacje niemieckie, a wrogość wobec Polski była już widoczna. Nad ranem 25 sierpnia 1939 wszedł do kanału portowego pancernik Szlezwik-Holsztyn pod pozorem wizyty kurtuazyjnej. 28 kwietnia 1939 r. Hitler zerwał polsko-niemiecki układ o nieagresji z 1934 r. Pretekstem były bezpodstawne roszczenia terytorialne Niemiec dotyczące Wolnego Miasta Gdańsk.
31 Sierpnia pancernik o godz. 23:30 wszedł na pozycje wyjściowe w odległości 400 metrów od bramy Polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na półwyspie Westerplatte.


31 sierpnia 1939 – Późnym wieczorem hitlerowcy przebrani w mundury polskich żołnierzy dokonali ataku na niemiecką radiostację w Gliwicach. Była to prowokacja ze strony Hitlera, który w ten sposób chciał przekonać międzynarodową opinię, że Polacy pierwsi rozpoczęli działania wojenne. Dla zatarcia śladów, uczestnicy ataku na radiostację zostali przez gestapo zamordowani.
O północy 31 sierpnia 1939 r. radio Berlin ogłosiło ultimatum wobec Polski: domagano się natychmiastowego przyłączenia Gdańska do III Rzeszy.
O świcie 1 września 1939 roku, o godzinie 4.45, pancernik zaatakował Westerplatte, komendantem na składnicy był major Henryk Sucharski. Wkrótce cała niemiecka armia dokonała brutalną napaść na Polskę. Niemiecka Armia „Północ" zaatakowała Pomorze zachodnie i granicę północną uderzeniem z Prus Wschodnich, jednocześnie Armia Grupy Południe uderzyła na południowo-zachodnie granice Drugiej RP z udziałem sojuszniczym słowackiej Grupy Armijnej „Bernolak". Luftwaffe bombardowało obiekty cywilne i wojskowe dolatując w głąb terytorium Polski. Polska Armia „Poznań” chroniła zachodni kilkaset kilometrowy odcinek, wolny od zmasowanego ataku Armii Grupy Północ i Armii Grupy Południe.

Polska Armia „Poznań” pod dowództwem generała Kutrzeby walczyła z przygranicznymi oddziałami wojska i Grenzschutzu oraz cywilami V Kolumny na obszarze Wielkopolski. 2 Września, oddziały armii poznańskiej dokonały ataki rozpoznawcze i wtargnęły 8 kilometrów w głąb na tereny przygraniczne Niemiec. Armia „Poznań" nie poniosła strat w porównaniu z Armią „Pomorze”, armią która broniła północno-zachodnie granice. Mocarstwo Francji i Anglii 3 września wypowiedziały wojnę III Rzeszy, pomimo zawartego układu z Polską o udzieleniu pomocy militarnej na wypadek gdyby Polska została zaatakowana, wsparcia nie udzieliły. Westerplatte broniło się 7 dni, poległo 15 polskich żołnierzy i 55 rannych, niemieckie straty to kilkuset zabitych i rannych.
W rejonie miejscowości Wizna od 7 września przez 3 dni 720 osobowy Korpus Ochrony Pogranicza pod dowództwem kpt. Władysława Raginisa stawiał opór przeciw 42 tysiącom żołnierzy XIX korpusu pancernego dowodzonego przez generała Heinza Guderiana - Okolice bitwy pod Wizną nazwane zostały Polskimi Termopilami.

Drugi niespodziewany cios zadał Związek Radziecki, 17 września, radzieckie siły wojskowe zbrojne wmaszerowały od wschodu na podstawie tajnego porozumienia, zwanego paktem Ribbentrop-Mołotow z dnia 23 sierpnia 1939 roku zawartego pomiędzy Hitlerem i Stalinem. Polska armia w dniu 1 września dysponowała około 950 tysiącami żołnierzy. Czy kampania wrześniowa w 1939 r.( zwana również wojną obronną ) była najkrótsza w II wojnie światowej?, wnioski.
Skład polskich sił zbrojnych 1 września 1939 roku;

Armia ”Modlin",
Armia ”Pomorze",
Armia ”Poznań",
Armia ”Łódź",
Armia ”Kraków",
Armia Odwodowa ”Prusy",
Armia ”Karpaty",


Korpus Obrony Pogranicza,
Obrona Wybrzeża,
Samodzielna Grupa Operacyjna ”Narew",
Grupa Odwodów ”Wyszków"
Grupa ”Grodno",
Odwód Południowy NW.

Niemiecki plan noszący kryptonim ”Fall Weiss" realizowany był siłami pięciu armii

w liczbie około 1,5 mln żołnierzy, 9000 dział artyleryjskich, 2000 samolotów, 2500 czołgów, licznych dywizji zmotoryzowanych , zmechanizowanych i piechoty.
Skład Armii Grupy Południe - dowódca: feldmarszałek Gerd von Rundstedt
8. Armia – generał Blaskowitz,
10. Armia – gen von Reichenau,
14. Armia – gen von List, Rundstedt.
Skład Armii Grupy Północ - dowódca: feldmarszałek Fedor von Bock
3. Armia – gen von Kulcher,
4. Armia – gen von Kluge.
Pierwsze trzy dni wojny, przyniosło armii polskiej przegraną w bitwie granicznej. Naczelny Dowódca Marszałek Rydz-Śmigły, 3 września, rozkazał części Armii „Poznań” wycofać się na linię długotrwałego oporu; Żnin, jezioro Gopło, rzeka Warta oraz rejon „Koło” i „Konin”. Siły polskie znalazły się w wymuszonym odwrocie, jednocześnie były atakowane i niszczone przez niemieckie siły lotnicze na szlakach przemarszu. Polskie oddziały wojskowe cofające się pod naciskiem nieprzyjaciela - Armia „ Pomorze ” na północy i od południowej strony Armia „Łódź”, odsłoniły skrzydła Armii „Poznań”generała Kutrzeby. Sytuację pogarszała niebezpiecznie poszerzająca się luka w centrum ugrupowania obronnego, w kierunku Częstochowa - Piotrków i Częstochowa - Kielce.

Gen. Kutrzeba trzykrotnie zaproponował atak w kierunku na południe by iść z pomocą ciężko walczącej armii generała Rómmla. Naczelne Dowództwo odrzucało propozycję. Wobec krytycznej sytuacji operacyjnej na froncie zachodnim, Marszałek Rydz-Śmigły zaplanował utworzenie nowego frontu w oparciu o barierę rzeki Wisły i San oraz wycofania wojsk polskich do tego rejonu.
Zgodnie z planem, Naczelny Dowódca Wojska Polskiego Rydz-Śmigły, w dniu 6 września, wydał rozkaz wycofania; Armii „Pomorze”, Armii „Poznań”, Armii „Łódź” i Armii „Prusy” w kierunku stolicy, a Armie „Kraków” i „Karpaty” za rzekę San. Niestety, plan okazał się niewykonalny, niemieckie wojska pancerne i zmotoryzowane posiadały wyższą zdolność manewrową. Próba osłony odwrotu za Wisłę siłami Armii „Prusy” i zacięty opór polskich dowódców zakończył się niepowodzeniem.
Północne zgrupowanie zostało częściowo rozbite w okolicach Piotrkowa i Tomaszowa Mazowieckiego a południowe ugrupowanie wojsk polskich znajdowało się w chaotycznym odwrocie. Niemieckie korpusy szybkie, wdarły się głęboko w polską obronę otwierając sobie drogę w kierunku Warszawy. Stolica Polski została zagrożona. Od północnego wschodu, Grupa „Wyszków” uległa częściowemu rozproszeniu, oddziały broniąc się odchodziły za dolny Bug. Również nie powiodła się próba oporu w Małopolsce. Nieprzyjaciel przełamał obronę Armii „Karpaty” nad Dunajcem i nacierał w kierunku wschodnim, zagrażał odcięciem połączeń z neutralną Rumunią, jedyną wówczas cichą sojuszniczką.

W wąskim pasie, zaledwie około 30 kilometrów, ograniczonym od północy korytem Wisły, a od południa na linii Łowicz i lasy skierniewickie, wycofywała się Armia „Poznań” i Armia „Pomorze” w kierunku Warszawy. W dniach 6 i 8 września zostały zagrożone okrążeniem, głównie ze strony 8 niemieckiej Armii Grupy Południe, która posuwała się ku Warszawie równolegle do osi marszu polskiej armii. Znacznie szybciej posuwały się niemieckie oddziały wyprzedzały Polaków o dwa dni. Wielkie jednostki armii niemieckiej, dywizje pancerne i zmotoryzowane w pogoni za armią generała Rómmla rozciągnęły się na dużym obszarze, tracąc w ten sposób kontakt z własnymi oddziałami 10 Armii. Niemieccy dowódcy przekonani o swojej przewadze i rychłym zwycięstwie zaniechali środków ostrożności, tak więc, 8 Armia znalazła się w szczególnie niekorzystnym położeniu operacyjnym. Zauważył to generał Kutrzeba, rozumiejąc sytuację postanowił realizować rozkaz odwrotu za Wisłę poprzez zwrot zaczepny znad Bzury w kierunku południowym na lewe skrzydło ugrupowania nieprzyjaciela. Generał atakując pierwszy miał możliwość wyboru miejsca i czasu stoczenia bitwy, a przede wszystkim posiadał przewagę jaką daje atak przez zaskoczenie przeciwnika.

Kutrzeba zamierzał opóźnić marsz wroga na Warszawę, która nie była przygotowana do długotrwałej walki, chciał również uniknąć okrążenia i uderzenia wroga od frontu, jednocześnie zamierzał odciążyć mocno nadwerężoną Armię „Łódź” i włączyć ją do walki. Mimo kilkakrotnych prób generała Kutrzeby otrzymania zgody na zaatakowanie lewego skrzydła sił niemieckich idących na Warszawę, akceptacji nie dostał. Naczelny Dowódca propozycje te każdorazowo odrzucał nie wyjaśniając przyczyny. Przemarsz polskich armii prowadzony był skutecznie w sposób zamaskowany, to też mimo licznych lotów rozpoznawczych, po tygodniu wojny dowództwo nieprzyjacielskie było przekonane, że po zachodniej stronie Wisły nie ma już większych, zorganizowanych polskich ugrupowań wojskowych.

Od 6 września w kierunku rzeki Bzura wycofywały się; Armia „Poznań” dotychczas bez strat w bojach oraz Armia „Pomorze”, która wydostała się z okrążenia w „korytarzu pomorskim”, po ciężkich walkach z Czwartą Armią Grupy Północ. Z północno-wschodniego kierunku od miasta Łodzi w nocy z 5 na 6 września, wycofała się nad środkową rzeką Wartą i Widawką Armia "Łódź". Skierowała się na przeprawy wiślane pod Otwockiem i Górę Kalwarię. Wszelkie wysiłki podejmowane w celu nawiązania łączności z armią łódzką i wykorzystanie sił do wspólnego działania z Armią „Poznań” i „Pomorze” nie powiodły się. Wciąż broniła się Grupa Operacyjna „Wyszków” nad dolnym Bugiem oraz część Armii „Modlin” była spychana przez 3 niemiecką Armię Grupy Północ z terytorium Prus Wschodnich. Armia „Modlin” po klęsce pod Mławą wycofała się w dorzecze Wisły i Narwi. W Modlinie i Warszawie utrzymywały się stale rosnące w siłę garnizony. Istniała zatem możliwość skupienia tych wszystkich sił pod jednym dowództwem i użycia ich do większego działania operacyjnego w łuku Wisły i Bzury. Szef sztabu Naczelnego Dowództwa gen. Satchiewicz wydał rozkaz do tworzenia Armii „Warszawa” pod dowództwem generała Rómmla. Decyzje szefa sztabu były więc jednoznaczne z zamiarem stoczenia walnej bitwy w rejonie na zachód od Warszawy.
Do walnej bitwy jednak nie doszło. Dnia 8 września, generał Kutrzeba wystąpił z kolejną propozycją uderzenia na południe, swój plan zwrotu zaczepnego przedstawił telefonicznie Szefowi sztabu Naczelnego Dowództwa. Tym razem uzyskał poparcie, jednocześnie otrzymał zezwolenie na włączenie do natarcia armii pomorskiej dla wsparcia działań bojowych nad Bzurą. W tym czasie czołgi niemieckiej 4 Dywizji Pancernej usiłowały z marszu wtargnąć do Warszawy od strony dzielnicy Ochota, a 1 Dywizja Pancerna dotarła już do Góry Kalwarii. Po otrzymaniu zgody Kutrzeba przystąpił do realizacji planu, jego plan przewidywał rozbicie lewego skrzydła niemieckiej 8 Armii i wejście w głębokie tyły wojsk nieprzyjaciela atakującego w okolicach Warszawy.

Bitwa nad Bzurą.
Bitwa nad Bzurą miała trzy fazy i trwała od 9 do 18 września pomiędzy polskimi i niemieckimi siłami zbrojnymi 8. i 10. Armii Grupy Południe, rozciągała się na ogromnym obszarze centralnej Polski w rejonie rzeki Bzury i miejscowości; Kutno, Łowicz, Łęczyca, Stryków, Głowno, Skierniewice, Witkowice, Brochów, Sochaczew.
Nie oznacza to, że walka definitywnie zakończyła się 18 września - bój trwał nadal.
Należy wyjaśnić już na wstępie, że armia generała Kutrzeby i generała Bortnowskiego prowadziła ostatni etap walk podczas odwrotu w rejonie Puszczy Kampinoskiej do dnia 22 września, do puszczy przeniósł się cały jej ciężar z zamiarem wydostania się z okrążenia niemieckiego w kierunku Warszawy.
Generał Kutrzeba w swym manuskrypcie „ Bitwa nad Bzurą” ogólnie czas bitwy określił od 9 do 22 września 1939 r.
Udział w bitwie brało ponad 650 tysięcy żołnierzy w tym 225 tyś polskich żołnierzy Armii "Poznań" i Armii "Pomorze”

Pierwsza faza - natarcie Polaków na Stryków w dniach 9-12 września 1939.
Druga faza - natarcie Polaków na Łowicz w dniach 13-15 września 1939.
Trzecia faza - działania odwrotowe w kierunku Warszawy w dniach 16-18 września 1939,
18 - 22 września, odwrót i walki w Puszczy Kampinoskiej - polskie siły uległy rozbiciu.

Pierwsza faza bitwy.
Zgodnie z rozkazem dowódcy Armii „Poznań” generała Kutrzeby, ustalono natarcie na dzień 10 września o świcie, wkrótce natarcie przyspieszono na popołudnie w dniu 9 września. Do uderzenia wyznaczono zasadnicze siły armii z północnego brzegu środkowej części rzeki Bzury w ogólnym kierunku na Stryków. Z oddziałów Armii „Pomorze” w pierwszym uderzeniu uczestniczyła tylko Pomorska Brygada Kawalerii, nad grupą kawalerii dowodził generał Grzmot-Skotnicki.
Dodatkowo w skład brygady dołączono Podolską Brygadę Kawalerii i 7 Brygadę Strzelców Konnych Grupy Operacyjnej generała Bołtucia jako odwód dowódcy Armii „Poznań”. W składzie Grupy Operacyjnej generała Knolla-Kownackiego uczestniczył Pułk Artylerii Ciężkiej i 25 Dywizja Piechoty na linii Łęczyca - Ozorków oraz 17 Dywizja Piechoty na linii Gaj - Celestynów, ustawiona na wschód od 25 dywizji. O godzinie 17:30 salwami polskiej artylerii w rejonie Łęczycy rozpoczęto operację zaczepną. Armia „Poznań” oraz Pomorska Brygada Kawalerii przystąpiły do ofensywy. Generał Knoll ubezpieczony i wspierany od wschodniego i zachodniego skrzydła rozpoczął główny atak. O godzinie 19:30 do natarcia przystąpiła 14 Dywizja Piechoty na linii miejscowości Piątek – Stryków..

Działania bojowe generała Knolla od strony wschodniej osłaniał Generał Abraham, dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii, którego zadaniem było opanować przeprawy przez rzekę Bzurę w rejonie Soboty, następnie nacierać na Bielawy i Głowno. Od strony zachodniej osłaniała Grupa Operacyjna Kawalerii generała Grzmota-Skotnickiego z rejonu Dąbie w kierunku na Wartkowice i Parzęczew z zamiarem wejścia na tyły przeciwnika. W nocy Pomorska Brygada Kawalerii pod dowództwem pułkownika Jastrzębskiego wspólnie z Podolską Brygadą zdobyła miejscowość Uniejów, gdzie walki toczyły się do rana. 10 Września nacierały odziały Armii „Poznań” wykorzystując zaskoczenie nieprzyjaciela, odzyskiwały zajęte przez Niemców tereny i rozbijały oddziały niemieckiej 30 Dywizji Piechoty gen. Kurta von Briesena. W nocy z 9 na 10 września 25 Dywizja Piechoty opanowała Łęczycę, 17 Dywizja Piechoty zdobyła Górę Świętej Małgorzaty. Około południa 14 DP w ciężkich walkach wkroczyła do miejscowości Piątek. Wielkopolska brygada kawalerii wyparła nieprzyjaciela stawiającego opór, opanowała przeprawy przez Bzurę w rejonie miejscowości Soboty, następnie w ciężkiej walce osiągnęła rejon Walewice — Bielawy

11 Września trzeba było zdobywać po raz drugi, na południowym brzegu nadal byli Niemcy. Wyrzucono ich z Bielaw około południa natomiast w Walewicach i Rulicach bronili się twardo, straty w polskich szeregach były coraz większe. Wróg ustąpił gdy skierowano odwody na jego skrzydła i tyły, poniósł duże straty. W tym samym czasie Wielkopolska Brygada Kawalerii została osaczona. Generał Abraham wyczuwając dezorientację i niezdecydowanie nieprzyjaciela, zaczął działać zaczepnie by uniemożliwić niemocom przejęcie inicjatywy. Wstępnym działaniem zaczepnym było działanie rozpoznawcze na Głowno, zadanie powierzył 7 pułkowi strzelców konnych pułkownika Stanisława Królickiego, pozostałe dwa pułki ułanów stały w pełnej gotowości do wsparcia walki większością sił. O godzinie 3 nad ranem 7 pułk strzelców konnych otrzymał rozkaz oczyszczenia terenu z nieprzyjaciela w rejonie wzgórza 118 i miejscowości Władysławów a następnie całością sił miał dokonać rozpoznanie na Głowno.

Uderzenie straży przedniej 7 pułku ogniem karabinów maszynowych i działek przeciwpancernych zwrócił uwagę na siebie i na maszerującą do Helenowa nieosłoniętą baterię polskiej artylerii, w tym samym czasie osłonięte lasem siły główne niespostrzeżenie rozwinęły się do walki i zaatakowały niemieckie linie piechoty. Zaskoczeni Niemcy przeciwstawili czołgi i za czołgami piechotę. Siódmy pułk zawrócił na podstawy wyjściowe. Polskie działka i karabiny przeciwpancerne zatrzymały czołgi, piechota nie odważyła się atakować bez osłony sił pancernych. Siódmy pułk ponownie zaatakował, akcję wspomagało 8 dział polowych, niszczyły gniazda ciężkich karabinów maszynowych i stanowiska niemieckiej artylerii. 7 pułk strzelców błyskawicznie starł się z wrogiem, doszło do walki wręcz, na bagnety z użyciem kolb karabinowych, mimo znacznej przewagi ogniowej i liczebnej wroga, nieprzyjaciel cofał się na całej linii, spod Głowna dowoził posiłki.


Polacy musieli znów odskoczyć. Zapadł wieczór, bój o Zbożową Wolę nie został rozstrzygnięty. Następnego dnia generał Abraham zdecydował ponownie uderzyć z pomocą dywizji pułkownika Mysłowskiego, który dotarł do tych okolic. Generał Abraham wykazał się niezwykłym kunsztem wojennym, będąc w okrążeniu podjął decyzję atakowania i przebicia się szarżą przez zaciskający się pierścień wroga. Niemcy wysoko ocenili Polaków w boju, nawet nie zorientowali się, że był to zaledwie jeden mały pułk kawaleryjski i nie podejrzewali, że mógłby rozpocząć bitwę. Ich zdaniem – według informacji kronikarza 24 niemieckiej dywizji piechoty, 31. i 32. pułk piechoty oraz artylerię niemiecką zaatakowała kawaleria konna wzmocniona dużymi siłami 4. i 14. dywizji piechoty...
***
W dniu 11 września na zachodnim skrzydle osłonowym, Brygada Kawalerii generała Skotnickiego miała wykonać rajd na głębokie tyły nieprzyjaciela aż pod Łódź. Generał zamierzał zmusić Niemców do odwrotu znad Bzury, jego plan został pokrzyżowany ponieważ pojawiały się coraz liczniejsze oddziały Wehrmachtu. Brygada kawalerii musiała odbierać ataki i nie mogła ruszyć z miejsca by nie dopuścić do uderzenia na odsłonięte skrzydło ofensywy generała Knolla-Kownackiego, którego działanie bojowe nie osiągnęło jeszcze pełnego sukcesu.

Czternasta Dywizja Piechoty po opanowaniu miejscowości Piątek napotkała w rejonie Pludwin i Woli Błędowskiej na silny opór Wehrmachtu nieustannie sprowadzającego nowe oddziały do walki. Na linii natarcia polskiej 17 Dywizji Piechoty, obrona niemiecka wzmagała się, do wieczora sytuacja stała się trudna - dołączyła niemiecka 17 Dywizja Piechoty wspierana czołgami. Ponowne natarcie Polaków na Modlnę znów było bezskuteczne, teraz wróg próbował przejąć inicjatywę i przeszedł do ataku, wywiązała się zawzięta walka o miejscowość Małachowice i Dybówkę, które wieczorem odebrano Niemcom. Jedynym sukcesem Polaków było zdobycie wzgórza 160,9 i lasu na wschód od Celestynowa.
Po ciężkich i zwycięskich walkach pod Sierpowem i Leśmierzem, 25 dywizja generała Altera z trudem wydarła miejscowości; Czerchów, Solcę Wielką i folwark Wróblew. Straty w szeregach polskich rosły w zatrważającym tempie, nieustanne walki potęgowały zmęczenie.

16 grudziądzka Dywizja Piechoty armii pomorskiej, pułkownika Zygmunta Bohusza-Szyszki miała zdobyć Łowicz do którego 2 godziny wcześniej wkroczył 102 pułk piechoty niemieckiej 24 dywizji. Na miasto uderzył tylko 64 pułk piechoty z Grudziądza majora Aleksandra Rowerowskiego, pozostałe pułki czekały przygotowane na przyjęcie rozkazu i nie brały udziału. Żołnierze armii pomorskiej odzyskiwali wiarę we własne siły po klęsce w bitwie granicznej gdzie broniąc się przegrywali– teraz oni szli do ataku i zmuszali Niemców do obrony. Niemcy trzymali miasto i dysponowali liczniejszą artylerią, szanse były nierówne, poczucie siły wewnętrzne żołnierzy pomorskich było większe, szli odebrać swoje. O zmroku dopadli północnego brzegu Bzury nie dawali Niemcom chwili wytchnienia, niszcząc opór wroga wdarli się do miasta. Walka w ulicach trwała w ciemnościach, strony przeciwne walczyły zawzięcie i nieustępliwie. Po wejściu w wybity szeroko wyłom w ugrupowaniu niemieckim, zaatakowali wroga z tyłu w zachodniej części Łowicza, odwodowy batalion majora Rowerowskiego złamał ostatecznie niemiecki opór doprowadzając wroga do chaotycznego odwrotu. O świcie pułk ruszył w pościg.

Główny dowodzący generał Kutrzeba był zaniepokojony sytuacją, uciekał cenny czas i czynnik zaskoczenia wraz z należąca do niego inicjatywą. Wydał rozkaz generałowi Knollowi-Kownackiemu aby 12 września nadal nacierał na Ozorków oraz Celestynów - Modlna. Grupa Operacyjna generała Bołtucia miała zadanie odebrać Niemcom Głowno. Zamiar natarcia na Głowno podjęły; 4 Toruńska Dywizja Piechoty podpułkownika Mieczysława Mysłowskiego i Wielkopolska Brygada Kawalerii.

Czwarty dzień bitwy - natarcie na Głowno ruszyło, 4. Dywizja Piechoty nie wzięła udziału z rozkazu generała Bołtucia– generał nakazał odpoczynek mimo rozkazu generała Kutrzeby. W tej sytuacji brygada generała Abrahama otrzymała pomoc ze strony 57 pułku piechoty majora Stanisława Hrycka, oddanego brygadzie przez generała Włada. Dowódca 57 pułku przejął zadanie 7 pułku strzelców konnych - ataku na Głowno po które wydawało się tylko sięgnąć w pozostałej odległości 3 kilometrów. Opór niemiecki nagle stężał i nastąpiło przeciw uderzenie Wehrmachtu wsparte czołgami, artylerią i liczną piechotą. Zapora ogniowa Polaków okazała się zbyt słaba, nawała ognia niemieckiego przytłumiła karabiny maszynowe, odsłonięta piechota nie zdążyła jeszcze się okopać, tyraliera rażona była pociskami artyleryjskimi. Batalion musiał wycofać się a 15 pułk ułanów dowodzony przez ppłk Tadeusza Mikke powrócił na pozycje wyjściowe w Ziewanicach, tu został zaatakowany przez wroga podczas próby poderwania pułku do kontrataku - zginął dowódca rażony śmiertelnie pociskami. Powstałe zamieszanie wykorzystał nieprzyjaciel, wdarł się między szeregi– lecz w walce wręcz Polacy górowali, Niemcy uszli ponosząc straty. Okazało się, że nieprzyjaciel jest silniejszy niż przypuszczano. Generał Abraham zwrócił się do generała Bołtucia o 4 dywizję Mysłowskiego z udziałem 4 dywizji wierzył w udaną akcję.

Ostatecznie przy poparciu generała Bortnowskiego, wymuszono na godzinę 15. Obietnica nie została dotrzymana. Na propozycję generała Kutrzeby, generał Bortnowski przejął dowodzenie. Dnia następnego rano, po przeprowadzonym rozpoznaniu sytuacji na pozycjach generała Knolla, gen. Bortnowski ocenił sytuację pesymistycznie. W tym samym czasie, bitwa rozwijała się z coraz większą zawziętością i dosięgła szczytu. 25 Dywizja Piechoty generała Altera wciąż biła się o folwark Wróblew i Solcę Wielką, miejscowości były już w polskich rękach, wydarte ponownie przeciw uderzeniem Niemców, odebrane z powrotem gwałtownym atakiem 25 dywizji o 3 rano. Niestety, wkrótce Niemcy powtórnie odebrali obie te miejscowości. O świcie dywizja przystąpiła do natarcia na Ozorków– w linii Miasto – Ogród – Sokolniki. Walki trwały nieprzerwanie kilka godzin, wykrwawiony 60 pułk ppłk. Frydrycha ustąpił ostatecznie, 56 pułk piechoty szybko złamał opór wroga, bataliony wdarły się do Sokolnik. Przed wieczorem polskie patrole pułków dotarły na przedmieścia Ozorkowa, w rezultacie oskrzydlono rejon Modlnej, w rejonie od wczesnego rana walczyły oddziały 17 dywizji płk Mozdyniewicza, bataliony 69 i 70 pułku z pomocą 6 baterii 17 pułku artylerii kpt Ludwika Głowackiego. Przepędzili wroga z lasu pod Borowcem i Modlny. 17 Dywizja przygotowywała się do decydującego natarcia na Stryków. 14 dywizja generała Włada od rana podjęła walkę z 10 niemiecką dywizja piechoty 8 armii. Polacy zaatakowali pod Pludwinami, silna niemiecka zapora ogniowa powstrzymała Polaków – Niemcy tym razem nie dali się zaskoczyć, jeszcze raz dała znać o sobie przewaga uzbrojenia wroga.

Nieprzyjaciel wykorzystał moment i uderzył w bok i tyły 55 pułku piechoty, natarcie 55 pułk odparł po czym następowało kolejno po sobie wzajemne odbieranie terenu, które przechodziło z rąk do rąk – na zmianę. Pułk wycofał się z linii Osie i Koźle na linię Gozdów i Wrzask po czym dołączył do 58 pułku, 14 dywizja nie ustąpiła nawet na metr, w nocy opanowała las pod Puldwinami, stąd rano, 13 września, dywizja była już gotowa do natarcia na Stryków wspólnie z 4 Dywizją Piechoty i Wielkopolską Brygadą Kawalerii z zamiarem wzięcia Głowna. Akceptacja generała Knolla utwierdziła zamiar. Nieoczekiwanie wszystkie dywizje i oddziały grup operacyjnych otrzymały rozkaz przerwania walki i wycofania się na północny brzeg rzeki Bzury. Rozkaz odwrotu przyjęto z niedowierzaniem i uznano za niesłuszny. Żołnierze nie mogli zrozumieć, że oni, zwycięzcy spod Łęczycy, Piątku, Bielaw, Głowna i Łowicza - teraz muszą ustąpić pobitym Niemcom. Polacy mimo sukcesu i wprowadzenia Grupy Operacyjnej generała Bołtucia w kierunku Łowicz oraz Głowno, w nocy z 12 na 13 września zostały wycofane na lewy brzeg rzeki. Mimo dużych strat, nieprzyjaciel odchodził powoli i podciągał posiłki. w tym czasie czołowy pułk 10 niemieckiej dywizji piechoty ścigał armię „Łódź” pułk opanował Skierniewice.
***
Reasumując; Gdy pękła niemiecka obrona, dywizje armii „Poznań” ruszyły w pościg za nieprzyjacielem, skutecznie wypierały oddziały niemieckie z terenu okupowanego. Mimo poważnych strat nieprzyjaciel odchodził powoli i podciągał posiłki. 30 Dywizja Piechoty generała 8 Armii generała Johannesa Blaskowitza, w ciągu 3 dni została rozbita, ponosząc duże straty i zepchnięta została 12 kilometrów na południe. Zdobyto miejscowości; Łęczycę, Piątek, Uniejów i Walewice aż po linie Ozorków i Stryków. W następstwie akcji Polaków, Niemcy włączyli do akcji wszystkie siły 8 Armii. Niedobitki 30 dywizji wzmocniły 17 Dywizję Piechoty, następnie do bitwy nad Bzurą skierowali główne siły 10 Armii w tym XVI i XI Korpus Armijny z pod Warszawy. Niemcy byli zaskoczeni siłą polskiego uderzenia, uważali, że wycofujący się Polacy nie są już w stanie podjąć walkę po przegranej bitwie granicznej. Armię „Pomorze„ uznali za pokonaną i niezdolną do walki, a o armii „Poznań” nie posiadali dokładnych informacji. Założenia i plany niemieckiego Dowództwa Wojsk Lądowych nie przewidywały już działań zaczepnych armii polskich, tym bardziej armii „Poznań” i „Pomorze”. Dlatego inicjatywa polska zmusiła niemieckie dowództwo do zmiany kierunku działań większej części sił 10 Armii Grupy Południe.
Druga faza bitwy.
Generał Kutrzeba już 13 września wiedział, że nie może oczekiwać żadnej pomocy. Armia „Łódź" skierowała się do twierdzy Modlin i nie było już żadnych sił, które przeszkadzałyby wprowadzić do bitwy dywizje Wehrmachtu 10 Armii generała Walthera von Reichenau, jego dotychczasowe główne zadanie polegało na jak najszybszym przełamaniu sił Armii "Łódź" i "Kraków" i dotarcie do Warszawy. Wobec nowych okoliczności plan uległ zmianie, Reichenau podążył z pod Warszawy na pola bitwy nad Bzurą. W dniu 14 września, Grupa Operacyjna generała Bołtucia musiała ponownie odbierać miasto Łowicz ponieważ Niemcy weszli powtórnie i zorganizowali silną obronę. Pomorskie oddziały 26 Dywizji Piechoty pod dowództwem płk. Ajdukiewicza, operowały na wschód od Łowicza. Oddziały sforsowały rzekę Bzurę, udana akcja zagroziła pozycjom niemieckim. Gen. Tadeusz Kutrzeba skierował siły w kierunku Skierniewic, natarcie miała wykonać Armia „Pomorze” generała Władysława Bortnowskiego. Do ofensywy wyznaczono 26 Dywizję Piechoty, 4 Dywizję Piechoty pułkownika Werobeja oraz 16 Dywizję Piechoty. Generał Bortnowski otrzymał zadanie złamać linię obrony pod Łowiczem i zdobyć Lasy Skierniewickie, następnie wspólnie z Armią „Poznań” drogą na Sochaczew, skierować się na Warszawę. Jednocześnie pozostałe siły Armii „Poznań” otrzymały rozkaz przegrupowania się nad dolną Bzurę pod osłoną postępującego natarcia na Skierniewice. Do przegrupowania przystąpiła Grupa Operacyjna generała Abrahama, która skupiała Wielkopolską i Podolską Brygadę Kawalerii oraz Grupa Operacyjna generała Knolla z zamiarem zajęcia pozycji wyjściowej do natarcia w rejonie Sochaczewa.
Do sztabu gen. Bortnowskiego dotarła wiadomość, że szosą z Błonia w kierunku Sochaczewa ciągnęła długa dwudziesto kilometrowa kolumna zmechanizowana i nie wykluczone, że pancerna również. Informację przekazał pilot samolotu zwiadowczego, według jego relacji kierunek marszu kolumny mierzył we wschodnie skrzydło prowadzonego natarcia przez 26 dywizję armii „Pomorze". Był to moment gdy 26 piechota właśnie osiągała sukcesy na polu walki z wrogiem. Niesprawdzona informacja fatalnie wpłynęła na decyzję gen. Bortnowskiego, w rezultacie postanowienia generała, pułkownik Ajdukiewicz otrzymał rozkaz wstrzymania prowadzonego natarcia i wycofanie dywizji z pola bitwy. Ta zaskakująca, niezrozumiała decyzja generała spowodowała negatywne konsekwencje w dalszej części operacji generała Kutrzeby i reakcję wśród innych dowódców, Generał Bołtuć wysunął wniosek o pozbawienie Bortnowskiego dowodzenia.

Tymczasem w Łowiczu Niemcy zwyciężali, miasto prawie w całości opanowali. Wykrwawione i wyczerpane bataliony mjr Rowerowskiego nie były już zdolne do podjęcia ponownego szturmu. W miejsce 64 wszedł 65 Pułk Piechoty.
Była godzina 5 po południu, artyleria polska prowadziła ogień, 65 Pułk Piechoty uderzył, złamał opór wroga forsując Bzurę i wtargnął od wschodu do Łowicza niemal na tyły 30 niemieckiego pułku piechoty. Generał Oranz skierował do kontrataku 51 Pułk Piechoty i nowe dywizjony niemieckiej artylerii, które przeważającą siłą zdławiły polską artylerię. Zapadał zmrok, walka piechoty w Łowiczu toczyła się z niesłabnącą siłą. Polski Gen. Bołtuć przerwał akcję mimo osiągniętego przez 4 Dywizję Piechoty sukcesu, ponieważ dalsza walka nie rokowała powodzenia. W nocy z 14 na 15 września dywizje gen. Bołtucia wycofały się za Bzurę. Wycofała się również 26 dywizja płk. Ajdukiewicza. Postanowiono bronić się nad Bzurą. Pod Łowicz przybywało coraz więcej sił niemieckich.
***
Jednocześnie nastąpiła niepokojąca sytuacja na północnym odcinku frontu, niemiecka 3. Dywizja Piechoty z 4. Armii generała von Kluge Grupy Północ, rozpoczęła forsowanie Wisły w Płocku i okolicach, gdzie wcześniej, bo już 8 Września czołowe patrolujące jednostki zmotoryzowane nieprzyjaciela weszły od strony rogatek dobrzyńskich do Płocka, liczebność wroga na północnym brzegu wzrastała. Dzień wcześniej, 7 września, dowódca Nowogrodzkiej Brygady Kawalerii generał Władysław Anders będąc na postoju w Łącku wydał rozkaz zniszczenia dwóch mostów na Wiśle.
Już 11 września podczas patrolowania Wisły następują pierwsze kontakty bojowe z Niemcami. By nie dopuścić do przeprawy Wehrmachtu na południowy brzeg Wisły, Polacy przygotowali linię obrony wzdłuż koryta rzeki począwszy od Popłacina przez Radziwie do Dobrzykowa. Stanowiska obronne obsadziły oddziały 19 Pułku Piechoty im. Obrońców Lwowa, wchodzące w skład Armii "Pomorze". Przejście Niemców przez rzekę zagrażało rozpoczynającej się akcji zaczepnej generała Kutrzeby nad Bzurą . Kiedy wiadome stało się już, że Armia „Poznań" i Armia „Pomorze" w rejonie Bzury z powodzeniem bije wroga, czyniąc straty szeregach niemieckich, plan dowództwa niemieckiego zmierzał do zepchnięcia obu polskich armii w dolny bieg Bzury, zamknięcia w kotle i dokonania likwidacji.

12 Września Niemcy przekraczają Wisłę pod Tokarami, a 13 września forsują Wisłę. Walki o przeprawę w Płocku i pod Płockiem były zacięte i krwawe, trwały kilka dni, zwłaszcza na odcinku Tokary-Rąbież-Dobrzyków. Odcinek ten był najsilniej atakowany przez Niemców wspieranych ogniem artylerii i nalotami bombowymi samolotów luftwaffe na pozycje polskie. Tam trwał kilkudniowy opór i cały ciężar walki. Działania osłonowe bitwy nad Bzurą, które rozwinęły się pod Płockiem miały kluczowe znaczenie dla polskiej akcji zaczepnej nad Bzurą. Bohaterski opór żołnierzy 19 pułku piechoty został złamany, a pułk zmuszony do odwrotu. Niemcy sforsowali Wisłę, zajęli pozycje pod Dobrzykowem i Ciechomicami, tu rozpoczęli ostrzał artyleryjski na Gąbin z udziałem samolotów bombardujących. Rozwścieczeni dopuszczali się mordu na ludności cywilnej. Dowództwo polskie wszelkimi siłami dążyło do wypchnięcia wroga na północny brzeg Wisły.

14 Września wywiązały się gwałtowne walki, szczególnie zacięte o las Łącki i folwark Góry, 24 Pułk Piechoty ppłk dypl. Juliana Grudzińskiego zaatakował około godziny 14 po południu 8 niemiecki pułk piechoty. Walka trwała do wieczora. Niektóre oddziały niemieckie zostały okrążone ale żadna ze stron nie osiągnęła rozstrzygnięcia. W nocy z 14 na 15 września oddziały podległe generałowi Karaszewiczowi-Tokarzewskiemu starały się zlikwidować przyczółek pod Płockiem. Późnym wieczorem pod Gąbinem, dowódca 15 dywizji skierował oddziały do natarcia w kierunku Dobrzykowa. Bez dostatecznego wsparcia artylerii w chaotycznej walce uległy kontratakowi i wycofały się na podstawy wyjściowe. Dowódca 27 Dywizji Piechoty, płk dypl. Gwidon Kawiński ponownie rzucił do natarcia z rejonu Łącka, pułki; 24 i 19. Po trudnym boju nad ranem wróg został wyparty z lasu, ale przyczółka nie zniszczono.
Natarcie kontynuowano w kierunku Radziwia, przed południem bataliony 24 pułku opanowały rejon Dzierzązna, Góry, następnie 19 pp opanował – Góry – Budy Ciechomickie. Oddziały polskie w dniu 15 września stoczyły najcięższą walkę o Radziwie. Wsparte dobrze przygotowanym ogniem artylerii, zepchnęły Niemców na ulice Radziwia. Silny ogień nieprzyjaciela od czoła i kontratak 8. pułku z lewej flanki zmusił polskie pułki do wycofania się na skraj lasów Łąckich. W nocy oddziały odeszły na pozycję Wola Łącka – Zdwórz – Zofiówka, zmęczone i wykrwawione trzydniową nieprzerwaną walką poniosły znaczne straty.
Nieprzerwanie od początku w walkach uczestniczył 19 Pułk Piechoty, został zdziesiątkowany, a liczebność pułku zmalała do wartości jednego batalionu. Coraz bardziej odczuwalny brak środków medycznych i bojowych oraz zaopatrzenia żywności utrudniało organizację zadań bojowych. Żołnierze byli wykrwawieni i wyczerpani. Rozkaz Gen. Kutrzeby odwołał 15 Dywizję Piechoty ze składu Grupy Operacyjnej generała Tokarzewskiego i wyznaczył inne zadanie, szansa na zlikwidowanie przyczółka stała się mało realna.

Polskie kontrnatarcie pod Płockiem nie zakończyło się pełnym sukcesem, jednak uniemożliwiło 3 dywizji niemieckiej rozwinięcie operacji bojowej i odegrało znaczącą rolę osłonową pierwszej i drugiej fazy ofensywy generała Kutrzeby dowodzącego bitwią nad Bzurą. Można sobie wyobrazić początek akcji, której zagrażał atak 3 Dywizji Piechoty od strony północnej i ifatalne następstwa nad Bzurą, gdyby nie było polskich działań osłonowych pod Płockiem.

Wobec tej sytuacji jak najszybsze przerzucenie grupy gen. Knolla pod Sochaczew było konieczne. Grupa osiągnęła dopiero Słudwię, mijając Żychlin, Dąbrowę i Bąków. Nad Słudwią, grupa operacyjna zatrzymała się, przyjmując przeciwpancerne ugrupowanie obronne. W nocy ruszyła dalej ku Bzurze. Tymczasem o Sochaczew biły się już oddziały pułkownika Świtalskiego. Batalion skierniewickiego 18 pułku piechoty ppłk. Wiktora Majewskiego, 14 września wyparł Niemców z Sochaczewa. Niemcy ściągnęli posiłki. Mimo silnego uderzenia nieprzyjaciela i ataku artyleryjskiego batalion z trudem powstrzymał atak wroga, kolejny atak spowodował, że Niemcy zatrzymali akcję o Sochaczew. Miasto mocno ucierpiało, miejscami zrównane zostało z ziemią.
Mimo niepowodzenia pod Łowiczem gen. Kutrzeba nie zamierzał zrezygnować z zaczepnej akcji na Skierniewice. Wieczorem 14 września wezwał do Sztabu stacjonującego w Ślesinie, generała Bortnowskiego, aby raz jeszcze sprawę dokładnie rozważyć. Grupa gen. Bołtucia miała nadal atakować w kierunku Skierniewic. 26 Dywizja pułkownika Ajdukiewicza miała wesprzeć natarcie grupy gen. Knolla. Na tej grupie spoczywał teraz główny ciężar otwarcia drogi przez Sochaczew na Warszawę. I chociaż sytuacja była ciężka, gen. Kutrzeba wierzył, że jego zamiar się powiedzie. Gen Kutrzeba wierzył, że dywizje generała Knolla to żołnierze pełni wiary we własne siły i zahartowani zwycięstwem pod Łęczycą, Piątkiem, Modlną i Strykowem, w połączeniu z Grupą Operacyjna generała Bołtucia, były w stanie wykonać zadanie. Niestety, dywizje gen. Bołtucia wycofały się za Bzurę, natarcie na Skierniewice odwołano. Noc z 14 na 15 września generała Kutrzeby, to ciężka noc przemyśleń nad mapą, Generał rozważał podjęcie ryzykownej decyzji przebicia się przez zaciskający się pierścień, uderzenie rozcinające okrążenie musi być szybkie i zdecydowane. W przeciwnym razie przeciwnik zdąży ściągnąć w ten rejon siły tak duże, że przerwanie się poprzez nie może okazać się niemożliwe. Trzeba się więc spieszyć. Grupa Knolla poprowadzi natarcie w zaplanowanym kierunku... ściągnięcie w ten rejon brygady kawalerii gen. Abrahama i pułkownika Strzeleckiego, a także dywizję gen. Przyjałkowskiego, uderzą z flanki i wesprą Knolla. Osłabione oddziały generała Tokarzewskiego Michała i generała Skotnickiego, osłonią tyły tej operacji.
***
Przewidywanie gen. Kutrzeby okazało się słuszne. Dowódca niemieckiej Grupy Armii „Południe", gen. Rundstedt, wziąwszy kierownictwo operacji nad Bzurą w swoje ręce, naglił do szybkiego działania. 8 niemiecka Armia gen. Blaskowitza pospiesznie przegrupowała się i koncentrowała swoje korpusy i dywizje do natarcia na Żychlin i Kutno, jednocześnie korpusy 10 niemieckiej Armii, uderzyć miały między Sochaczew i Łowicz, dla przetarcia drogi korpusowi pancernemu Hoepnera, który już ruszył ku Bzurze pod Sochaczewem do Warszawy. XV niemiecki Korpus lekki stanął w odwodzie pod Grójcem, wkrótce ruszył ku Wiśle między Wyszogrodem i Modlinem, stając w poprzek odwrotu wojsk gen. Kutrzeby. Luftwaffe przygotowana w liczbie 240 samolotów, zaplanowała potężny cios w skupione na małym obszarze wojska polskie.
Na spotkanie 4 niemieckiej Dywizji Pancernej z korpusu Hoepnera maszerującej do Brochowa wyszła Wielkopolska Brygada Kawalerii gen. Abrahama. Niemcy zostali pobici, w odpowiedzi do kontrataku ruszył batalion doborowego SS-Leibstandarte —Adolf Hitler". Polacy musieli ustąpić, przeciwnik wdarł się do Brochowa. Sytuacja stała się groźna. Pułkownik Królicki dwoma szwadronami uderza na esesmanów, Polacy bagnetami wyrąbują drogę do wsi. Brochów zostaje w polskich rękach. Stąd 16 września o świcie, pułk strzelców wchodzi w Puszczę Kampinoską i kieruje się na Myszory i Famułki Królewskie, 17 pułk ułanów — na Myszory i Cisowe, zaś 15 pułk ułanów — na Famułki Brochowskie i Bieliny.

Gen. Abraham, mianowany przez gen. Kutrzebę objął dowodzenie nad Grupą Operacyjną Kawalerii, w składzie: Wielkopolska Brygada pod dowództwem płk. Kowalczewskiego i Podolska Brygada płk. Strzeleckiego, która miała dopiero nadejść. Czas naglił, nastąpił korzystny moment, Generał nie czekał, zamierzał jak najszybciej przejść puszczę i stanąć w Warszawie. Tymczasem spod Sochaczewa było słychać odgłosy walki, tam też Niemcy skierowali całą swoją uwagę.
W tym samym czasie dywizje Grupy Operacyjnej gen. Knolla, przygotowujące się do uderzenia przełamującego pod Sochaczewem, znalazły się w ogniu gwałtownej walki, Sochaczew został stracony. Po wielogodzinnej walce 2 batalion majora Feliksa Kozubowskiego z 18 pułku piechoty, który został przez pułkownika Ajdukiewicza rzucony dla wzmocnienia batalionów płk. Świtalskiego, musiał w ciężkim boju z czołgami i piechotą niemieckiej 4 Dywizji Pancernej ustąpić. Ginie mjr Kozubowski. Niemcy trzymają już także przyczółki na zachodnim brzegu Bzury po południowej i północnej stronie Sochaczewa. Pułki nieprzyjacielskiej 19 Dywizji Piechoty stanęły pod Lubiejowem, wdarły się do Lasu Emilianów i trzymają Kozłów Szlachecki. W Lesie Braki skoncentrowała się także większość sił l niemieckiej Dywizji Pancernej. 4 Dywizja Pancerna oraz SS-Leibstandarte „Adolf Hitler" zajęły Sochaczew i mocno trzymają przeprawy pod Żukowem.
Polska 14 Dywizja Piechoty generała Franciszka Włada, doznaje spustoszenia w chwili sposobienia się do szturmu. Dywizja przygotowuje swoje oddziały do natarcia. Nie udaje się. Z pomocą nadeszły polskie małe czołgi TKS, niemiecka 1 Dywizja Pancerna siłą ognia zmusiła tankietki do odwrotu.
Pomorska 26 Dywizji Piechoty, kładąc zaporę ognia na przeprawiające się nowe grupy niemieckich czołgów powstrzymała wroga. Te które przeszły Bzurę nadal atakują, rozjechały batalion 57 pułku, po czym skierowały się na Kocierzew Południowy wprost na kwaterę sztabu polskiej dywizji. Sztab wycofał się z płonącej wsi dotarł do strefy działań 58 pułku piechoty w chwili sposobienia się pułku do obrony przeciwpancernej na linii Karuków—Błędów.
Niemcy włączyli do akcji kilkadziesiąt bombowców nurkujących Junkers Ju 87. Przed 58 pułkiem pojawiły się czołgi, działka przeciwpancerne utworzyły skuteczną zaporę, zniszczyły 16 czołgów. Niemiecki atak załamał się, wróg zrezygnował, znalazł lukę w polskiej obronie i wymknął się, skierował się ku Kiernozi. W rezultacie udanego zagonu pancernego, czołgi 1 Pierwszej Dywizji znalazły się na tyłach 26 i 14 dywizji. W trudnym położeniu znalazła się również 17 Dywizja Piechoty przygotowana do natarcia na Sochaczew. Po porażce pod Szwarocinem w walce z 55 pułkiem piechoty, grupa czołgów l niemieckiej Dywizji Pancernej uderzyła na Lipnice, po zdobyciu czołgi ruszyły na Rybno, gdzie stacjonował sztab dywizji. 1 Batalion 70 pułku piechoty odparł ataki czołgów, walka trwała do zmroku, batalion nie oddał miejscowości.. Zmieniono plan działania 17 dywizji: do Sochaczewa wkroczyła jedna z kompanii 68 pułku piechoty. Pozostałe oddziały zaangażowane były do walki z niemiecką bronią pancerną, Wkrótce Niemcy przeszli do natarcia, SS-Leibstandarte „Adolf Hitler" i 4 Dywizja Pancerna, przeszły przez Bzurę między Żukowem a Zarzeczem.

W rejonie Adamowej Góry dywizja gen. Franciszka Altera poniosła dotkliwe straty, przeciwnik stracił 17 czołgów. W okolicach dworu Ruszki zaś, rachunek strat wroga znacznie podwyższyła bateria kpt. Głowackiego z 17 pułku artylerii lekkiej. Natarcie polskie pod Sochaczewem nie ruszyło, a przeciwnik nie osiągnął pełnego powodzenia i natarcie obu dywizji pancernych zostało wstrzymane. Oddziały czołgów, które zapuściły się głęboko w obronę polską zostały odcięte. Dowódca XVI Korpusu gen. Hoepner postanowił podjąć natarcie od nowa, zaś gen. Kutrzeba zdecydował przerwać bitwę i przejść przez Bzurę na północ od Sochaczewa następnie pomaszerować i siłą przebić się przez lasy Puszczy Kampinoskiej ku Warszawie. W nocy z 15 na 16 września dowództwo obrony Warszawy rozważało wyjście z pomocą Gen. Kutrzebie. Wypad powierzono ppłk dyplomowanemu Leopoldowi Okulickiemu. Wkrótce akcją odwołano ponieważ trzy bataliony były zbyt słabe. Grupa Operacyjna gen. Knolla miała przekroczyć Bzurę powyżej Sochaczewa, a następnie skierować się do południowego pasa puszczy. 15 Dywizja Piechoty gen. Przyjałkowskiego utworzyła na wschodnim brzegu rzeki pod Witkowicami przyczółek osłaniający przejście Armii „Pomorze" w południowe rejony Puszczy Kampinoskiej.
Trzecia faza - odwrót w kierunku Warszawy przez Puszczę Kampinoską.
Wieczorem 16 września, już po wydaniu rozkazów do odwrotu przez Puszczę Kampinoską w kierunku Warszawy, sztab Armii „Poznań" ruszył ku przeprawom aby dojść do Myszor. Wyruszyła Wielkopolska Brygady Kawalerii, a w nocy z 16 na 17 września w ślad za brygadą gen. Abrahama przeszła Bzurę Podolska Brygada Kawalerii płk. Strzeleckiego. O świcie 17 września, 25 dywizja z Grupy Operacyjnej gen. Knolla po przeprawie przez rzekę została zbombardowana i ostrzelana przez artylerię. Żołnierze gen. Altera, szukając osłony dla siebie w pobliskim pasie lasów kampinoskich, odsłonili przeprawę 15 dywizji, która wprost z przeprawy ruszała do walki. Gen. Przyjałkowski zamierzał utworzyć przyczółek i obronić go, zamiar ten uniemożliwił potężny nalot i atak czołgów. Dywizja ruszyła śladem 25 Dywizji Piechoty.
O godzinie 3 nad ranem 17 września, 14 Dywizja Piechoty generała Franciszka Włada wyruszyła do wyznaczonego rejonu koncentracji pod Iłowem i Budami Starymi. Marsz kolumny oddziałów spowalniały tabory, głównie 25 dywizji Generała Altera, spada potężne uderzenie samolotów nurkujących luftwaffe i natarcie naziemne oddziałów Wehrmachtu. Generał Blaskowitz, dowódca 8 Armii niemieckiej ustawił wzdłuż Bzury ku Wiśle, 19 Dywizję Piechoty i dywizje pancerne gen. Hoepnera. Przez cały dzień pułki polskiej 14 dywizji stoją pod bombami i w ogniu artylerii. Wysiłki Włada w celu skoncentrowania wojska nie spełniły się. Generał wydał rozkaz 14 dywizji wraz z przydzielonymi oddziałami artylerii, przejść Bzurę w rejonie Witkowice i wydostać się z okrążenia nieprzyjaciela do puszczy Kampinos i dalej na Warszawę.

Około godziny 6 rano ponownie zaatakowały siły powietrzne wroga, dziesiątki bombardujących Junkers YU-87. 17 Dywizja Piechoty stapiała się w ogniu walki, żołnierze nie rezygnowali, przedzierali się w stronę Bzury, tymczasem inne oddziały jeszcze forsowały rzekę, jeszcze inne pod Witkowicami. Główne siły armii pomorskiej spod Kiernoza i Osieka kierowały się na Budy Stare do miejsca koncentracji by następnie sforsować rzekę pod Witkowicami i Brochowem. Oczekiwano na przeprawę pod Młodzieszynem, Ruszkami i Białą Górą, napotkane oddziały niemieckiego XVI Korpusu były zaskoczeniem. W rejonie koncentracji Polacy zostali zaatakowani huraganowym ogniem artylerii i sił powietrznych. Niemcy wydzierali ziemię piędź po piędzi, polskie oddziały broniły się do ostatniego naboju. Dopóki starczyło ziemi i sił. Niemcy zaciskali pierścień okrążenia; z zachodu atakował X Korpus, z kierunku południowo-zachodniego XIII Korpus, z Północno-zachodniego kierunku atakował II Korpus. W Puszczy Kampinoskiej walka ciągle jeszcze trwała.
Gen. Bortnowski cofał się pod Witkowice. 14 Pułk Piechoty osiągnął rejon lasu Brzeziny gdzie miała nastąpić reorganizacja armii. 17 Września około godziny 18.oo, 4 Dywizja Piechoty otrzymała rozkaz generała Władysława Bortnowskiego, sforsować Bzurę w rejonie Biała Góra.

Pierwsza Kompania działek przeciwpancernych 14 pułku piechoty, dowodzona przez podporucznika Wincentego Dąbrowę, pozostała w rejonie lasu Brzeziny. Kompania nacierała na oddziały niemieckie by opóźnić ich pościg i umożliwić 4 dywizji Armii „Pomorze” bezpieczny przemarsz na kolejne miejsce zgrupowania w lasach Budy Stare i Radziwiłka. Ppor. Dąbrowa stawiał zaciekły opór, szeregi kompanii malały z każą chwilą, pozostało tylko dwóch ludzi, ppor. Dąbrowa i jeden pomocnik. Obrona wydawała się być już beznadziejną, porucznik i jego żołnierz nie ugięli się, zdeterminowani walczyli dalej.
Niemców zadziwiał i doprowadzał do wściekłości heroizm polskich żołnierzy. Gdy zabrakło amunicji wróg dopadł do pozycji obronnej, obaj żołnierze zostali schwytani do niewoli, niestety, później okazało się, że w odwecie za zaciekły opór w nierównej i uczciwej walce oraz wyrządzone duże straty w szeregach Niemców, bezbronni Polacy zostali zamordowani w sąsiedniej wsi Sadowo. Podporucznika pochował miejscowy rolnik, a przestrzelony wojskowy dokument osobisty podporucznika przechował. Obecnie dokumenty te są w posiadaniu rodziny i są smutnym przypomnieniem o bohaterskim Wincentym oraz stanowią przykład zbrodniczego postępowania wobec polskiego żołnierza podczas kampanii wrześniowej w 1939 roku, dla którego walka z wrogiem była sprawą konieczną, honorową i aktem najwyższego poświęcenia się dla rodziny i Polski.
Mimo trudności koncentracji dywizji, 18 września Gen. Wład jeszcze raz podjął próbę zapanowania nad sytuacją i przystąpił do organizowania obrony Białej Góry. Pada ciężko ranny rażony odłamkiem pocisku artyleryjskiego i umiera następnego dnia. Tylko część oddziałów przeprawiło się przez Bzurę i uszło do puszczy. Dywizja jako całość przestała istnieć. Podobnie jak 14 tak również 17 dywizja utknęła w ścisku taborów, obie dywizje nie zdołały dojść całością sił do Bzury. Stało się to niemożliwe, Niemcy pozamykali przejścia do rzeki, biły się bataliony i kompanie próbując dotrzeć do rzeki.
14 Pułk Piechoty w nocy przeszedł przez płonący Iłów w straży przedniej dywizji. Pułk liczył 372 żołnierzy. 18 Września około 1:00 w nocy, za Iłowem do pułku dołączył major Kunda w liczbą około 150 żołnierzy. Rano z rejonu gajówka Radziwiłka oraz lasy Stare Budy na rozkaz z dowództwa 4 dywizji, pułk uderzył na kierunku Biała Góra z zamiarem wyparcia nieprzyjaciela za Bzurę i stoczył ciężką walkę, w efekcie powrócił na pozycje wyjściowe. Wieczorem Gen Bortnowski wydał ostatni rozkaz do oddziałów o samodzielnym przedzieraniu się do Warszawy. 19 Września 14 pułk walczył w Puszczy Kampinoskiej, ostatnią bitwę odbył 22 IX pod Łomiankami,


Bitwa rozegrała się 12 km od Warszawy w nocy z 18 na 19 września Gen. Abraham podjął próbę przebicia się w kierunku miejscowości Pociecha, Sieraków i Laski. Przed świtem dwa pułki ułanów, 15 i 6 weszły do Sierakowa zajętego przez niemiecki oddział pancerny. Do natarcia poszły teraz trzy dalsze pułki ułanów: 17, 9 i 14. Pod osłoną ognia własnej artylerii, która ostrzelała wieś ostatnimi pociskami, szwadrony zajęły podstawy wyjściowe do natarcia i po chwili zaatakowały. Sieraków został zdobyty. Wieczorem 19 września w rejonie miejscowości Wólka Węglowa, oddziały kawalerii szarżą przebiły się w kierunku Warszawy, za nimi weszły do miasta 25 i 15 Dywizja Piechoty i inne mniejsze oddziały z rozbitych Armii „Poznań" i „Pomorze". Do Warszawy przybył również Generał Kutrzeba.( według badań po wojnie oraz potwierdzenia Generała Abrachama, szarża miała miejsce w okolicach Dąbrowy Leśnej )

21 Września na krańcach wschodnich Puszczy Kampinoskiej po burzliwej naradzie starszych oficerów w leśniczówce Młynisko zdecydowano dołączyć do wojsk gen. M. Bołtucia. Zatem o godz 3 w nocy, grupa kawalerii majora J. Juniewicza i grupa piechoty płk. J. Skokowskiego nawiązały kontakt z generałem Mikołajem Bołtuciem. Udało się skoncentrować oddział liczący ponad 1800 żołnierzy pod bezpośrednim dowództwem gen. Bołtucia. Szybko zaimprowizowane oddziały liczyły ogólnie około 5000 żołnierzy uczestników bitwy nad Bzurą. W nocy z 21 na 22 rozpoczęły się działania operacyjne wojsk polskich wzdłuż drogi i linii kolejowej do Warszawy z rejonu Palmir. Niemcy okupowali Łomaniaki Górne zagrodzili drogę do Warszawy, wywiązała się krwawa, zacięta walka. Łomianki zostały odebrane, siły niemieckie zaczęły szybko wzrastać. Niemieckie oddziały 28 dywizji piechoty i 29 dywizji zmotoryzowanej przybyły z odsieczą. Kompania por. Skrzydły 68 pułku, rozbiła oddział 29 dywizji w Janówku. Niemcy otoczyli oddziały polskie, natarcie polskie załamało się. 14 pułk staczał ostatnia bitwę i resztki 17 dywizji 68 pułku i 69 pułk piechoty majora Maydanowicza .

Gdy zbrakowało amunicji w tej krytycznej sytuacji osobiście poprowadził żołnierzy do walki wręcz na bagnety, Gen. Bołtuć zginął śmiercią bohatera na polu Chwały w rejonie Dąbrowy Leśnej. Zginęli; major P. Kunta, major Józef Juniewicz, rtm. Wacław Zachoszcz i inni. Na czele zdziesiątkowanych oddziałów stanął ppłk Jan Topczewski, któremu udało się przebić do Warszawy. Polegli żołnierze w liczbie 2500 spoczywają w Kęłpinie, Generał Mikołaj Bołtuć spoczywa na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.


Ocalałe nad Bzurą oddziały generała Kutrzeby wzmocniły obronę Warszawy do której wróg jeszcze nie wkroczył. Stolicę oblegało 13 niemieckich dywizji, 2 tysiące dział artyleryjskich wspieranych nalotami Luftwaffe. Na wspólnym posiedzeniu Sztabu Armii „Warszawa" oraz Doradczego Komitetu, gen. Rómmel zakomunikował zebranym decyzję poddania Warszawy. Decyzja ta spowodowała sprzeciw obrońców. Groził bunt, dopiero rozmowy i uzasadnienia Generała Rómmla nieco uspokoiła wojsko, Generał chciał przerwać walkę i uchronić żołnierzy oraz bezbronną ludność od masakry, brakowało wody i podstawowych środków medycznych. Nie wszyscy złożyli broń, część przeszła do działalności podziemnej ruchu oporu.

Przeszło 15 tysięcy żołnierzy poległo bezpośrednio w bitwie nad Bzurą, wiele tysięcy zmarło w wyniku odniesionych ran. Umarł z ran generał Franciszek Wład, generał Stanisław Grzmot-Skotnicki, poległ generał Mikołaj Bołtuć i wielu innych oficerów-dowódców dywizji, pułków, batalionów, kompanii i plutonów. Generał Władysław Bortnowski dostał się do niewoli i około 150 tysięcy żołnierzy. Ale to nie był jeszcze koniec, Polacy walczyli dalej w ruchu oporu i prawie na wszystkich frontach drugiej wojny światowej.


Generał Wojska Polskiego, Stanisław Maczek (1892 – 1994) walcząc już na froncie zachodnim, powiedział:
Żołnierz polski walczy o wolność wszystkich narodów ale umiera tylko dla Polski.
Posłowie
Żołnierz polski i jego dowódcy w czasie polskiej wojny obronnej w 1939 roku trwał w oporze przeciw zdecydowanej, wielokrotnej przewadze nieprzyjaciela — 36 dni. Wydawało się to klęską bez precedensu. Ale po kampanii polskiej Niemcy uderzyli na Zachód i wtedy zobaczyliśmy, jak niemal błyskawicznie rozsypały się inne państwa, bardziej uprzemysłowione od nas, a więc i lepiej przygotowane technicznie do swej obrony. Belgia, Holandia, a przede wszystkim Francja ze swoją słynną wówczas Linią Maginota, runęły, jakże szybko, jak przysłowiowe „domki z kart" pod naporem niemieckiej machiny wojennej, która przecież została bardzo poważnie nadwerężona we wcześniejszej wojnie z Polską. We wrześniu 1939 roku Niemcy użyli aż 64 dywizje przeciwko 48 polskim, mając przy tym ogromną, wprost nieporównywalną przewagę techniczno-sprzętową. Natomiast później, na Zachodzie, 157 alianckich związków taktycznych miało przeciw sobie już tylko 143 niemieckie. Biorąc pod uwagę liczbę żołnierzy, alianci mieli w tym czasie niemalże kilkakrotną przewagą nad armią niemiecką, a także prawie równorzędne z Niemcami: broń pancerną i lotnictwo. Pomimo takiej przewagi opór przeciw wojskom III Rzeszy trwał zaledwie 38 dni. A więc na podstawie tylko tych kilku danych można dzisiaj śmiało stwierdzić, że opór Polski przeciw niemieckiej machinie wojennej we wrześniu 1939 roku jest zjawiskiem bez precedensu, godnym najwyższego uznania. Do tego przyczyniła się nie tylko nieugięta wola walki.
(Epilog - źródło: Generałowie II Rzeczpospolitej)
Źródła:
„Bitwa nad Bzurą" - „ Tadeusz Kutrzeba, Wyd. Czytelnik
„Największa Bitwa Września" - Tadeusz Jurga, Wyd. MON
„Bitwa nad Bzurą" - „ Tadeusz Jurga, Wyd. MON
„Bitwy Września 1939" - redakcja naukowa: Bogusław Polak, Wydawnictwo Uczelniane Wyższej Szk.Inż.w Koszalinie
Prywatne - rodzinne materiały historyczne Jarosława Dąbrowy
„Fall Weiss" - Wrzesień 1939 w niemieckiej fotografii - Sławomir F.Wucyna, Wyd."Cinderella Books"
„Dzieje Płocka" - Wyd.TNP-Towarzystwo Naukowe Płockie


(0 głosów)
  
komentarze (0)
Dodaj swoja opinię

Pseudonim:
Zarejestruj się tutaj

Komentarz:


* Przed dodaniem komentarza zapoznaj się z regulaminem

Reklamy